wtorek, 17 czerwca 2014

Program strategiczny obszary wiejskie Departament Rolnictwa i Geodezji Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego

 Od pokoleń tradycja pasterska była podstawą egzystencji Sądecczyzny budując tożsamość mieszkańców, atrakcyjność turystyczną regionu, dając możliwości utrzymania wielopokoleniowych rodzin oraz chroniąc bioróżnorodność. W latach przełomu ustrojowego zmniejszyła się rynkowa atrakcyjność pasterstwa jako zawodu. Młode pokolenia mieszkańców Sądecczyzny nie były motywowane do podtrzymania tradycji. Malownicze niegdyś górskie polany śródleśne podlegając sukcesji roślinnej traciły swoje walory krajobrazowe. Według szacunków w ostatnim trzydziestoleciu blisko 30 % polan w Tatrach i Beskidach zarosło lasem, a dalsze 30% skazane jest na zaniknięcie (więcej informacji: www.goralekarpat.pl Konferencja pasterska)



Czy Program strategiczny obszary wiejskie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego będzie szansą dla naszego regionu? W dokumencie czytamy:

 Wypas kulturowy uznaje się obecnie za aktywny czynnik kreowania nowych miejsc pracy w tradycyjnych dotąd zawodach i turystyce, a także kierunek rozwoju produktów regionalnych i usług opartych na znanych od setek lat technikach i technologiach związanych z gospodarką pasterską i specyficzną funkcją przeżuwaczy (naturalne kosiarki). Utrzymanie wypasu kulturowego jawi się zatem, jako niezbędny czynnik zachowania materialnego dziedzictwa regionów górskich, a przede wszystkim tradycyjnych budowli pasterskich i polaniarskich, niegdyś powszechnie występujących w krajobrazie, a zagrożonych brakiem wykorzystania i inwestycji związanych z ich utrzymaniem.

Przewidziane są środki m.in. na: 

Zrównoważone gospodarowanie na terenie Karpat (str. 71 Dokumentu)

Zakres rzeczowy: 
1. Utworzenie i wyposażenie 100 grup pasterskich;
2. Budowa 2 małych ubojni;
3. Szkolenia zawodowe dla hodowców zwierząt przeżuwających (baców i juhasów, hodowców owiec, kóz, koni oraz bydła) oraz wsparcie finansowe czempionatów hodowlanych i wystaw- prace hodowlane (związki hodowców);
4. Tworzenie i rozwój grup hodowlanych posiadaczy zwierząt;
5. Opracowanie materiałów etnograficznych dotyczących zagrody oraz zastosowanie dorobku naukowego w następujących obszarach: zagrody, budownictwo inwentarskie i inne obiekty gospodarskie nawiązujące stylem, funkcjonalnością i zdobnictwem do tradycji regionu.

Szacowana wartość całkowita: 17 600 000 zł

Opis sposobu szacowania wartości całkowitej:
  • 100 baców, stada wielkości 500 sztuk owiec oraz 2-4 sztuki krów Polskich Czerwonych, obszar wypasu 1 stada-40 ha pastwisk+ 1 bacówka + szlak „oscypkowy”, 
  • 5 mln zł-po 50 tys. zł -budowa 1 bacówki wraz z koszarem i poidłami (x100 bacówek),
  • 8 mln zł- po 80 tys. zł-koszt przygotowania do wypasu 1 pastwiska dla stada 500 sztuk owiec-(2 000 zł za wykoszenie 1 ha traw w terenach górskich z wywiezieniem biomasy x 40 ha pastwiska) rekultywacja zdegradowanych pastwisk jako przygotowanie do wypasu (x 100 bacówek), 
  • 20 tys. zł- budowa 200 km szlaku oscypkowego do nowych bacówek (100 zł za wytyczenie 1 km szlaku), 
  • 4 mln zł- budowa dwóch małych ubojni, 
  • 70 tys zł- zorganizowanie akcji informacyjnej skierowanej do mieszkańców rejonów górskich propagującej celowość tworzenia grup pasterskich, 
  • 70 tys zł-zorganizowanie akcji informacyjnej skierowanej do przedstawicieli Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz instytucji branżowych i organizacji pozarządowych, 
  • 20 tys zł opracowanie materiałów etnograficznych dotyczących zagrody oraz zastosowanie dorobku naukowego w następujących obszarach: zagrody, budownictwo inwentarskie i inne obiekty gospodarskie nawiązujące stylem, funkcjonalnością i zdobnictwem do tradycji regionu.
  • 420 tys zł- szkolenia zawodowe dla hodowców zwierząt przeżuwających (baców i juhasów, hodowców owiec, kóz, koni oraz bydła) oraz wsparcie finansowe czempionatów hodowlanych i wystaw.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Nasze owce doczekały się amanta

16 kwietnia b.r. pierwsze 35 owiec z zachowawczego stada owcy górskiej odmiany barwnej przyjechało do Piwnicznej,  Łomnicy Zdroju i Wierchomli. Miło nam poinformować, że nasze owce doczekały się amanta - tryka. Więcej inf.: Czarne owce wracają do czarnych górali.




 Owca górska odmiany barwnej jest rodzimą odmianą starej, prymitywnej i licznej grupy rasowej cakla, występującej od wieków w Karpatach Południowych, która wraz z plemionami wołoskimi przywędrowała na obszar naszego kraju. Owca ta jest okryta mieszaną, grubą wełną o ciemnobrunatnej barwie, która z czasem siwieje lub rudzieje. Typowa jest biała plama (gwiazdka) lub łysinka na głowie i biały koniec ogona. Jest doskonale przystosowana do surowych warunków klimatycznych górskich i podgórskich obszarów Polski, odporna na choroby, o niewielkich wymaganiach paszowych i silnie rozwiniętym instynkcie stadnym.

niedziela, 15 czerwca 2014

Folklor sądecki w fotografii Mieczysława Cholewy

Zdjęcia z Narodowego Archiwum Cyfrowego Mieczysława Cholewy

Zabawa wieczorkowa "Pieczenie koguta" http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/197497/6d28d2865ad2c5ec5276c6f8c9f78f2f/

Pokaz strojów regionalnych podczas święta ludowego. Grupa osób w strojach łemkowskich file:///C:/Users/Teresa/Desktop/Zbiory%20NAC%20on-line%20-%20prototyp.htm

Zabawa w "młyn" 
http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/197498/6d28d2865ad2c5ec5276c6f8c9f78f2f/

piątek, 13 czerwca 2014

Pasterstwo cz 2.

Ale wracając do naszych owiec…  Przy kosarze stoi koliba, zbita z desek budka na płozach albo nogach, którą można przenosić.  W niej juhas pilnujący owce może się położyć, zdrzemnąć, schować przed deszczem. Juhas   przy owcach zawsze ma psy. Są dwa rodzaje psów: stróżujące, zwykle są to owczarki podhalańskie i naganiające różniej maści kundle.   W kosarze jest stronka tj. przegroda z przepustami, przez które przechodzą owce po dojeniu. Dawniej dojono do drewnianych naczyń, które nazywano gielety Mleko cedziło się przez ścierkę, tzw. cytkę, a następnie dodawano do niego wody, w której wcześniej maczno rynckę. Ryncka to wysuszony wraz z zawartością żołądek małego oseska cielęcia, który jest naturalną podpuszczką do ścinania mleka. Dziś do klagania używa się kupnej podpuszczki, ale proces robienia serów jest ten sam. Ścięte mleko owczarze zagarniają pod powierzchnią rękami, pucą go w większą grudę, po czym wkładają ją do czworokątnej szmaty tzw. grudziorki a następnie zawieszają ją na kołku, tak żeby żętyca mogła ściekać do podstawionego  naczynia. Po ocieknięciu ser układa się na deskach, tzw. podwyszerzach, gdzie schnie. Pozostała serwatka – zentyca, wykorzystywana jest do karmienia zywiny. Z wyschniętego sera, bundzu, robi się bryndzoGrudy sera kruszy się na drobno, aby „przygnił”, a następnie ugniata bryndzę rękami w naczyniach, które onegdaj były drewniane. Moda na robienie oscypków do Łomnicy przyszła w latach powojennych.
W 2014 r. w Łomnicy jest ok. kilkaset owiec matek u kilkunastu gospodarzy i jest 3 baców, zajmujących się zawodowo wypasem owiec:
·   Władysław Szwala zza Potoka, bacówka „za Górą”,  wypasający owce „na granicy” Łomnicy i Wierchomli,
·    Zygmunt i Tadeusz Jan Fiedor od Fiedorów, bacówka „na Baniach”, pasą na granicy Łomnicy i Piwnicznej,

·     Stanisław Żywczak z Prazuchówki bacuje i pasie na Majerzu.  



czwartek, 12 czerwca 2014

Pasterstwo cz. 1

W całym Beskidzie Sądeckim nie ma miejscowości, w której tradycje owczarskie są tak żywe i tak bogate jak w Łomnicy. Hodowla owiec jest tak głęboko zakorzeniona w sercu miejscowych gazdów, że można powiedzieć, iż owce w Łomnicy ma się po to, by były, a nie po to, by przynosiły zysk. W przeszłości hodowla owiec stanowiła podstawę egzystencji miejscowych górali. Z owcy było jedzenie, z owcy była odzież, z owcy była pościel, w każdym siedlisku były owce, przeciętnie na jednym gospodarstwie po 10 – 15 owiec. Znano też kilka rodzajów wypasu, który zwykle odbywał się na nieużytkach, tłokach[1] i po lasach. Najpopularniejszym sposobem było zaganianie owiec od gospodarzy, rano przez jednego z gazdów (nie nazywano go bacą) i oddawanie ich na wieczór. Takim wypasem zajmowało się we wsi paru gospodarzy, zbierali oni 60–80 sztuk owiec. Wierchowcy, czyli ludzie zamieszkujący górskie przysiółki wiedli żywot typowo pasterski, wypasali owce samodzielnie przy własnych zagrodach. Były też bacówki typu wołoskiego. Wówczas owce były oddawane bacy na całe lato po św. Wojciechu i odbierane po św. Michale. Rozpoczęcie wypasu łączyło się z uroczystym rozpaleniem ogniska, czyli watry, okadzaniem stada ziołami święconymi i innymi zabiegami religijnymi i magicznymi. Watra ta musiała się nieprzerwanie palić aż do jesiennego redyku. Zgaśnięcie ognia było złą wróżbą. Na wypas oddawano tylko te owce, które się doiły. Jagnicki i jałowiznę, tj. owce, które się nie zabagniły, zostawały na gazdówce, gdyż za wypas takich owiec trzeba było bacy dopłacić. Baca od każdej owcy dawał właścicielowi po 5 kg syra, nawet za taką owcę, „co była ladaco”[2]. Gdy ser był dawany przed nocą Świętojańską, baca z każdej gołki odkrawał kawołecek dla siebie, żeby owcy mleko nie odeszło. Baca do pomocy miał owcorzy - juhasów i bacowską wiedzę, która pozwalała mu ochronić swoje stado przed chorobami i złośliwymi urokami innych osób.
        Dzisiejszy  wypas owiec niewiele się różni od tego sprzed lat. Tak jak dawniej, owce trzyma się  na halach w kosarach, rozbieranych ogrodzeniach, które po wypasieniu danego kawałka można przenieść. Podstawową różnicą jest tylko to, że dawniej gdy nie było demokracji baca był wolnym człowiekiem, wolno mu było sprzedać to co wyprodukuje i z tego utrzymywać całą rodzinę, a dzisiaj Polscy urzędnicy, wspierani przez machinę Unii Europejskiej robią wszystko by zrujnować gospodarkę pasterską, ziemię sprzedać politykom, którzy dostatnio będą żyć z dopłat do gruntów póki z głodu nie padną barany, które te pieniądze do budżetu UE wpłacają.

[1] Tłok to pole, które w jednym roku się orze i zasiewa, a w następnym stoi odłogiem czyli tłoczy się.
[2] Wywiad Z. Szewczyka z ur. 1871 Anną Jarzębak Arch. Muzeum Etnograficznego w Krakowie.







WIYRSYK

KIEJ POZÓŁKNIE LAS BUKOWY, TORKI SCYRWIENIEJOM
ZGAŚNIE WATRY ISKIERECKA, ŁOWCE WYPŁOWIEJOM
CAS SIE BRAĆ JUŻ ŁOD KOSORA, ZYJDŹ ZE BACO DO WSI
DOŚ SKOMPAŁO CIE BEZ LATO, FTOS CI POZOZDROŚCI
LETNIE BIYDY, DYSCÓW MŁAKI, JAŁOWEGO CHLEBA
KIEJ ŁOSCYPKA PRZY NIEDZIELI ZROBIĆ BYŁO TRZEBA
DOIWECKA SKOPCE WIELGIE, SŁONKO POŁUDNIOWE
ZWIŃ W ŁOKTUSKO CO CIE GRZOŁO
W POŁUDNIA SIYRPNIOWE
JEDNE PORTKI, JEDON SEZON, KAPELUS, DWA POSKI
ŁOMNICOŃSKI ZYWOT BACY, JESCE  PIES BEZPOŃSKI…

DZIŚ KIEJ MRÓZ JUŻ ŁOKNA ZAŚKLUŁ, POD BLACHOM SIE POLI

ZŁÓZ SWE RONCE, DZIONKUJ BOGU ZA LATO NA HOLI.

wtorek, 10 czerwca 2014

Taśmy prof. Romana Reinfussa

Przeszukiwanie archiwów zawsze wiąże się z wielkimi nadziejami, ale i też i z wielkim ryzykiem. Możemy przesiedzieć w nich kilka dni i wyjść z pustymi rękoma.  Archiwum Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie na szczęście zawiera materiały, które zadowolą badacza nadpopradzkiego folkloru,  są to 44 taśmy profesora Romana Reinfussa.  Znacząca część nagrań realizowana była w czasie badan terenowych w latach 60-tych i 80-tych przez profesora i jego uczniów na terenach dawnej Łemkowszczyzny.  Na dwóch taśmach (13 i 14) mamy zapis dźwiękowy z obszaru nadpopradzia. Są to wywiady z Marią Krynicką ur. w 1913 r. w Wojkowej i z 69 letnią Heleną Wisłocką. Obie te panie wyśpiewują piosenki Rusińskie, Słowackie i Polskie. Znamienną rzeczą jest komentarz Marii Krynickiej (Łemkini) do jednej ze śpiewanych  piosenek. Zapowiada, że teraz to ona zaśpiewa melodię z Wojkowej i….., i śpiewa przyśpiewkę weselną na melodię sądeckiego krakowiaka. To jest kolejny argument za tezą, że górale nadpopradzcy to tożsamość oparta na trzech kulturach Rusińskiej, Polskiej i Słowackiej. 

Repertuar Marii Krynickiej to (zapis fonetyczny za opisem sporządzonym na taśmach podobnie komentarze w nawiasach)

1.      Boh prediecznyj
2.      Diwnaja nowina
3.      Do Betlejemu
4.      Weseła Nowyna – są to 4 popularne kolędy znane do dziś mieszkańcom Łomnicy
5.      Boże, Boże z tym bortakiem (weselna typ D)
6.      Ej nie było mnie doma (słowacka)
7.      Ej drużba

1.       Oj chodyły dyłczonenka (słowacka)  - interesujący tekst mówiący o grze na dudach
2.       Czerwona róża trojaka (Limanowa)
3.       Bodaj to kohut (znana)
4.       Ej drużnba (krakowiak, melodia wojkowska)
5.       Ej ja parobok jeden (pasterska)
6.       Zakukała zazuleńka
7.       Na dolyny niwka
8.       Ej lulaj że mi lulaj (pasterska)
9.       Ej hoju
10.   Prosymy was
11.   Niedźwiedziowy panny spiwają (słowacka)  - nie spotkałam się z takim zwyczajem w wioskach polskich, warte zbadania
12.   Na Jana panny spiwaja
13.   W niedelu rano
14.   Cieszyła się matka
15.   Cziom wy swaczki (weselna)

Helena Wisłocka
1.       Spiwanoczki moi
2.       Szuchajowi oczi
3.       Na szcza wy mia mano
4.       Miała ja miłoho frajer osa
5.       Oj, Boże mój  - śpiewane na tę samą melodię co 1. i 2. Śpiewka
6.       Moja żena dudre dudre
7.       Stań Janicku stań hore
8.       Powidajut lude
9.       Jak mi pryszła karta na rukowask
10.   Ja do lasu nie pode – słowa śpiewane prawie w całym łuku Karpat na różne melodie
11.   Oj wersze mi wersze